Blog > Komentarze do wpisu

Irena Krzywicka... życie za synów!

Witajcie, to mój pierwszy wpis. Mam nadzieję, że przyjmiecie go ciepło:D Jestem uzależniona od czytania i tą pasją chciałabym się z Wami podzielić. Ciekawią mnie silne charaktery i o nich w najbliższym czasie będę pisać, ale pod nietypowym kątem - mianowicie chciałabym pokazać Wam osoby znane i interesujące jako rodziców czy partnerów. Dlaczego? Bo uważam, że to bardzo ciekawe. Po drugie to, że ktoś zagrał w znanym filmie, napisał książkę, która została wydana w dziesięciu milionach egzemplarzy albo po prostu wszyscy o nim mówią - to wszystko nie oznacza, że jest jakimś bogiem. To zwykły człowiek. Pisze w natchnieniu, gra w ekstazie, ale potem wraca do domu i zmienia pieluchy. Albo wręcz przeciwnie - porzuca swoją rodzinę. Mój cykl zacznę od Ireny Krzywickiej. Ta niezwykła kobieta zasługuje na to, by o niej pamiętano.

 

 

Irena Krzywicka urodziła się w 1899 roku. Żyła bardzo długo -  95 lat. Była feministką oraz publicystką. W okresie międzywojnia promowała świadome macierzyństwo oraz antykoncepcję, za co sypały się na nią gromy ze strony przedstawicieli kościoła katolickiego. Sławny był jej romans z Tadeuszem Boyem Żeleńskim, którego była również współpracowniczką. Wspólnie z nim organizowała pierwszą w Polsce poradnię świadomego macierzyństwa. Irena Krzywicka przez rozwój poradni chciała służyć kobietom ubogim, obarczonym licznym potomstwem, które zarabiały mało albo wcale. Niestety, ta inicjatywa nie przetrwała długo, ponieważ spotkała się z wielkimi atakami przeróżnych samozwańczych „strażników moralności publicznej".  

W swoim życiu nasza bohaterka jak najbardziej wcielała w życie opinie, które głosiła. Propagowała równe zasady moralne dla mężczyzn i kobiet, była też przeciwniczką monogamii.

Irena Krzzywicka

 Postanowiła wyjść za mąż i „z rozsądku”  wybrała Jerzego Krzywickiego.  Za obopólną  zgodą oboje miewali innych partnerów. Irena  uważała swoje małżeństwo za bardzo udane.  (Niestety, jej mąż zginął w 1940 roku w  Charkowie.)

 Kiedy uznała, że dojrzała do macierzyństwa,  postanowiła postarać się o  dziecko i w  1927  roku urodziła syna Piotra.

 

Drugi syn Andrzej urodził się w 1937 roku.

Kiedy w 1991 zapytano ją:

„– Co według Pani jest najważniejsze w życiu kobiety?

– Dla mnie macierzyństwo jest na pierwszym miejscu, ważniejsze od wszystkiego.”

Swoich synów kochała ogromnie. O starszym nie mówiła inaczej jak Piotruś. Był jej ukochanym synem, o którym wyrażała się w samych superlatywach. Mówiła, że był bardzo zdolny, świetnie się uczył, jego obrazy znamionowały ogromny talent malarski. Malował wspaniałe pejzaże, które niestety w czasie okupacji zostały zniszczone.

Podczas wojny ukrywała się z synami pod zmienionym nazwiskiem na wsi. Wspominała te chwile bardzo dobrze, jako czas, kiedy wojna była daleko, a ona miała swoje ukochane dzieci przy sobie.  Przyznawała, że w tamtym czasie najbardziej kochała Piotrusia. Starszy od Jędrusia o 10 lat zdawał jej się już prawie dorosły, dojrzały, mądry, przystojny i zdolny. O nim mogłaby mówić bez końca. Była pewna, że on na pewno przeżyje wojnę. Tylko to było dla niej ważne w tamtym okresie. Dla siebie i młodszego dziecka cały czas spodziewała się śmierci, z racji swojego niearyjskiego wyglądu i z powodu, że była znana.

Irena wojnę przeżyła, Piotruś zmarł w wieku 15 lat w 1943 roku.  Idąc z matką do sklepu, przeziębił się. Irena do śmierci sobie nie wybaczyła, że nie dała mu wtedy swojego palta.  Przez kilka dni siedziała zamknięta w pokoju, wyjąc z rozpaczy. Wydaje się, że nigdy – przez całe swoje długie życie – nie pogodziła się z tym, że jej ukochany syn nie żyje.

Jego mały brat, żeby ją jakoś pocieszyć, próbował robić to, co Piotruś – malował, uczył się angielskiego.  Irena wtedy była bardzo otępiała, nie doceniała tych prób, pokochała go wielką miłością  dopiero później. Jędruś, jak wspominała Irena był dzieckiem nieładnym i płaczliwym.  Starszego brata uwielbiał i traktował trochę jak ojca.  Obaj bardzo się kochali.  Irena była tak pewna, że młodszy syn nie przeżyje wojny, że nawet się nie zastanawiała, kim może być w przyszłości.

Po wojnie, jak sama mówi, poczuła się bardzo zmęczona.  Jędruś miał siedem lat. Nie miała siły żyć, brak pieniędzy i perspektyw ją przerażał. Była jednak kobietą silną i jakoś doszła do siebie.  Jędruś okazał się być dzieckiem bardzo inteligentnym. On jeden jej został i w końcu pokochała go bardzo mocno.

 Andrzej w 1953 roku zachorował bardzo ciężko na chorobę Heine-Medina. Miał wówczas piętnaście lat i był bliski śmierci. Drugie dziecko Ireny umierało. Lekarze nie dawali mu żadnych szans. Ona jednak nie poddała się. Poruszyła niebo i ziemię, żeby móc zatrudnić się jako salowa w szpitalu, w którym leżał jej syn. Zrobiła wszystko, co tylko było w jej mocy, żeby tę chorobę pokonać. Po bardzo długiej i bardzo żmudnej rehabilitacji udało się. Jak mówi – urodziła Jędrusia po raz drugi.

Po wielu perypetiach udało jej się wyjechać i zamieszkała we Francji razem z matką, synem i kolegą syna. Pracowała ponad siły, żeby utrzymać rodzinę. Jej syn Andrzej Krzywicki został znanym fizykiem teoretykiem, profesorem zwyczajnym CNRS i autorem podręcznika akademickiego.

Irena Krzywicka zmarła w 1994 roku w dość tajemniczych okolicznościach. W ostatnich latach życia oskarżała swoją drugą synową o pobicie i nękanie. Po jej śmierci Andrzej znalazł napis na drzwiach szafy: „Zabiła mnie moja synowa”. Jednak lekarze nie stwierdzili ingerencji innych osób.

 

 

 

Jeśli macie ochotę poczytać więcej o Irenie Krzywickiej, podaję źródła, z których korzystałam: 

 

A. Tuszyńska „Długie życie gorszycielki”, 2011. Według mnie wspaniała książka, bardzo dobrze napisana i "zmonowana" z wypowiedzi osób związanych z Krzywicką. Nie mogłam jej odłożyć, dopóki nie przeczytałam ostatniej strony:)

I. Krzywicka „Wyznania gorszycielki”, 2002. Tu Krzywicka mówi sama, również połknęłam tę książkę błyskawicznie. Wspaniałe świadectwo epoki i życia bardzo interesującej postaci.

S. Koper „Afery i skandale Drugiej Rzeczypospolitej”, 2011. Lubię kompendia za łatwość wyszukiwania potrzebnych informacji. Koper jest nieco chaotyczny według mnie, ale ma dar zaciekawiania czytelnika.

www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=61

 

Jak Wam się podoba mój wpis? Co sądzicie o powyższych książkach? Czy uważacie, tak jak ja, że Irena Krzywicka była fascynującą postacią?

Pozdrawiam wszystkich czytelników.



niedziela, 04 maja 2014, iwawierzba

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
fg2002
2014/05/04 09:44:01
Syn, pół-Żyd, Andrzej Krzywicki napisał wspomnieniową książkę DIABELSKI MŁYN - moim zdaniem jest to najlepsza (i najładniejsza) książka o Polsce i Polakach. Wspominam o nim w kilku notkach.
-
2014/05/06 12:05:25
Hej, dzięki za wskazówkę, jak tylko dostanę tę książkę, uzupełnię powyższy wpis.
Pozdrawiam