Blog > Komentarze do wpisu

Józef Piłsudski... wszystko dla Polski (cz. 2)

Właśnie mija stulecie od Wielkiej Wojny, w której uczestniczył człowiek wielce zasłużony dla odzyskania niepodległości przez Polskę.Chcę Wam przybliżyć postać Józefa Piłsudskiego, napisać, jaki był, co lubił, kogo kochał. Wielki człowiek jest "larger than life" jak mówią Anglicy. Cechy negatywne też ma wyolbrzymione, a otoczenie musi (chce?) to znosić, bo taka jest cena obcowania z silną osobowością i sławnym człowiekiem.

ALEKSANDRA

W czasie trwania małżeństwa z Marią poznał Aleksandrę Szczerbińską. Było to w 1906 roku, kiedy przyjechał na inspekcję oddziałów frakcji bojowej PPS, tzw. "Bojówki", do której należała jego przyszła żona i której była bardzo aktywną i nieustraszoną działaczką (wstąpiła do PPS w 1904).

Aleksandra była wychowywana przez babkę, kobietę silnego charakteru. Matki nie pamiętała zbyt dobrze, biedna kobieta po 12 porodach zmarła w wieku 40 lat. 

Aleksandra SzczerbińskaZ początku stosunki między Olą i Józefem były jak najbardziej oficjalne, "Żywo stoi mi w pamięci ten obraz, gdy w wiosenne popołudnie staliśmy wśród kilku karabinów, między koszami z browningami, mauzerami i z amunicją (...)"."Gdy wracam myślami do tego pierwszego spotkania, widzę, ze wówczas i długi jeszcze czas potem, patrzyłam na mego przyszłego męża, jak na przywódcę organizacji, a nie jak na człowieka, któremu może być dostępne tak ludzkie uczucie jak miłość. Ani mi przez głowę nie wtedy nie przeszło, żebym mogła go kiedyś pokochać i on mnie". Miała możliwość bliższego poznania go podczas jazdy pociągiem do Zakopanego, kiedy uciekali przed szykanami władz austriackich. Wyglądał na starszego niż był, ale był zajmującym i wesołym towarzyszem podróży. Piłsudski za jedyny cel swojego życia miał zdobycie przez Polskę niepodległości i chyba to tak urzekło Aleksandrę. Wspólny cel zbliżył tych dwoje.

Zatrzymajmy się na chwilę przy kobiecie, która niczego się nie bała. Urodziłą się w 1882. W roku 1906 (miała 24 lata) zawiadowała przyjmowaniem i wysyłaniem transportów broni dla organizacji. Była to praca bardzo niebezpieczna,    w razie wpadki groziło do 10 lat katorgi, a potem zesłanie na Syberię do końca życia. Wielokrotnie była bliska wpadki, raz nawet miała wypadek z bronią i przestrzeliła sobie stopę. Mimo wszystko udało jej się przez długi czas zachować, to czym się zajmuje w tajemnicy. W 1907 wpadła w ręce rosyjskiej policji i została osadzona w więzieniu. Została zwolniona, kiedy policji nie udało jej się niczego udowodnić.  W 1914 Piłsudski utworzył tajną Polską Organizację Wojskową, w której Ola działała jako kurierka przemycająca broń i materiały wybuchowe. Następne aresztowanie miało miejsce w 1915 roku, zwolniona została po amnestii w 1916. Miała wiele talentów - ta zaradna i zdecydowana kobieta była doskonałą organizatorką oraz logistyczką. Była wielokrotnie odznaczana, m.in. Orderem Virtuti Militari za hart i męstwo.  Przez wiele lata u boku Piłsudskiego walczyła o wolną Polskę. Po dojściu Piłsudskiego do władzy,  i po urodzeniu dzieci zarzuciła niebezpieczną działalność (brała m.in. udział    w napadzie na pociąg w Bezdanach), a zajęła się pracą społeczną w szerokim tego słowa znaczeniu.

Intymne stosunki nawiązali ok. 1907 i aż do śmierci Marii Aleksandra była "tą drugą". Można pozazdrościć jej wytrwałości, skoro przez 14 lat godziła się na to, a ponadto będąc panną urodziła Józefowi dwoje dzieci.  Nie wspomina ani słówkiem w swoich wspomnieniach o tych trudnych czasach. Nie mogli się nawet pokazywać publicznie, choć spędzali razem coraz więcej czasu. W roku 1916 wynajął mieszkanie, w którym mieszkał sam, a swoją rodzinę starał się jak najczęściej odwiedzać. Ola urodziła swoją pierwszą córkę w wieku na tamte czasy dość zaawansowanym - 35 lat. Był rok 1918, Józef w tamtym czasie siedział  w więzieniu w Magdeburgu. Stamtąd przysłał list, w którym optuje za imieniem Wanda (na cześć swojej zmarłej pasierbicy).

Po urodzeniu córki Aleksandra nadal musiała pracować, żeby utrzymać siebie i dziecko. Jako kobiecie niezamężnej musiało jej być ciężko, bo czasy były trudne (I wojna światowa!), dziecko urodziło się w lutym, jedzenie było nędzne i w niewystarczających ilościach. 11 dni po porodzie Ola musiała wracać do pracy w biurze fabryki, wynajęła więc pokój w tejże fabryce, gdzie zostawiała malutkie niemowę samo, odwiedzając je kilka razy dziennie! Serce się ściska na myśl o tym!

Józef miał 51 lat, kiedy urodziła się Wandzia. Właściwie mógłby być dziadkiem w tym wieku.  Być może dlatego później swoje córki niemożliwie rozpieszczał i pozwalał sobie wchodzić na głowę. Jagoda (czyli Jadwiga) urodziła się w 1920. Ich fotografie zawsze nosił ze sobą. Jako ojciec był przeciwieństwem tego twardego i zdecydowanego dyktatora, którego wszyscy mają w pamięci.

Wzięli ślub w 1921 roku, po śmierci pierwszej żony Józefa - Marii. Uroczystość odbyła się w obrządku katolickim. Był on w tym czasie Naczelnikiem Państwa. Mogli nareszcie zamieszkać razem, a Aleksandra została żoną głowy państwa.

Rodzina zamieszkała w Sulejówku, najpierw w letnim drewnianym dworku, potem podkomendni Naczelnika wybudowali całoroczny skromny dwór. Pierwsze lata były bardzo szczęśliwe.

Józef z córkamiOla z bojowniczki zmieniła się w panią domu i stenotypistkę. Józef nocami dyktował jej swoje wspomnienia, rano wstawała wcześnie i przygotowywała mężowi śniadanie do łóżka (!), po którym on ucinał sobie jeszcze drzemkę, a ona zajmowała się dziećmi i domem. Zdaje się, że nie poczytywała sobie tego za ujmę, bo te lata wspomina bardzo szczęśliwie. Józef bawił się z córkami, był wesoły, opowiadał o historii Polski. Dziewczynki go uwielbiały, a on kochał je bardzo.

Pędził tam dość leniwe życie. Nieustannie stawiał pasjanse (to mu pomagało myśleć), pił 10 szklanek herbaty dziennie, dużo palił. Alkoholu nie nadużywał. Wydeptywał ścieżki po dywanie, bo podczas rozmowy miał zwyczaj chodzić w kółko. Ubierał się byle jak i jadł byle co. Nie zwracał uwagi na swój wygląd, za co był uwielbiany przez żołnierzy, którzy nazywali go pieszczotliwie "Dziadkiem". Jego żona chodziła w cerowanych sukniach, a dzieci w przerabianych płaszczach. Ale na zdjęciach widać roześmiane buzie i ojca, który poświęca im dużo uwagi. Rodzina PiłsudskichNatomiast Ola wygląda na zmęczoną kobietę bez śladu makijażu. Życie z Piłsudskim na pewno było trudne, groźby zamachów, humory i grubiańskie odzywki męża, przewijający się przez dom tłum gości, praca po nocach nad książkami i normalne zajęcia domowe, opieka nad dwójką dzieci, choroby Józefa - to musiało wyczerpywać.

Ale w swojej książce napisanej po latach pisze, że Józef był nieśmiały, cierpliwy, nie narzekał, był pogodny i uśmiechnięty. Zarozumiały w żadnym razie.  Brzmi to trochę dziwnie w świetle innych relacji, w których jawi się jako człowiek, który "pozjadał wszystkie rozumy". Ale ja uważam, że jeżeli człowiek ma coś robić dobrze, to musi być tego pewien, a więc i pewien siebie. Inaczej wciąż oglądałby się na innych. Piłsudski nigdy nie oglądał się na innych. 

Od roku 1926 (po przewrocie majowym), rodzina przeniosła się do Belwederu, którego Ola nie lubiła. Skończyły się leniwe dni w Sulejówku. Oboje pracowali od rana do wieczora, do dworku przyjeżdżali tylko  na niedziele. Po pewnym czasie Piłsudski przeniósł się do mieszkania na ulicy Królewskiej, podczas gdy reszta rodziny pozostała  w Belwederze.

 Aleksandra pisała: "Przez długi czas nie zaznaliśmy nic z tego, co uważa się za podstawę szczęśliwego małżeństwa, nie mieliśmy ani domu, ani spokoju, ani bezpieczeństwa. Zamiast tego – ciągłą pracę, częstą biedę, niebezpieczeństwo i niepewność jutra. Miłość nasza przetrwała to wszystko, i co równie ważne, przeżyła później lata spokoju i zwycięstwa". Nie wspomniała ani słowem o kolejnej kobiecie  w jego życiu... Chociaż i ją przetrwała...

Ola zawsze i do końca jego życia stała przy jego boku. Była strażniczką pamięci po Józefie Piłsudskim aż do śmierci. Jej wspomnienia to pean na jego cześć. Była kobietą, z którą stworzył najdłuższy związek swojego życia - 28 lat. 

EUGENIA

Józef Piłsudski poznał Eugenię Lewicką w 1924 w Druskiennikach na uzdrowisku. Była młodą i atrakcyjną lekarką.  Była ponadto inteligentna i wykształcona. Takie kobiety Marszałek lubił. Gienia miała 28 lat, kiedy go poznała. W następnym roku Piłsudski wrócił do Druskiennik i oficjalnie spędzali razem czas. W 1926 również znalazł czas na wyjazd w to samo miejsce. W następnym roku doktor Lewicka przyjechała do Warszawy i została włączona w skład Państwowej Rady Naukowej Wychowania Fizycznego, której przewodniczył Piłsudski. Interesowała ją terapia ruchem i była wielką propagatorką rozwoju kultury fizycznej w Polsce. To ona natchnęła Józefa do zajęcia się tym tematem, Józef do czasu poznania Eugenii sportem nie był zainteresowany w najmniejszym stopniu.

Eugenia i Józef na MaderzePiłsudski miał już 57 lat. Jak na tamte czasy był w dość zaawansowanym wieku. Ale miał też potężną charyzmę. No i był najważniejszym  człowiekiem w państwie. Józef i Eugenia często się widywali z racji pełnionych obowiązków. W tamtym okresie Marszałkowi poprawił się humor i zaczął bywać na przyjęciach.

Mimo wszystko o swoich dzieciach nie zapominał, często wychodził z dziewczynkami na spacery, do kawiarni – zawsze były dla niego ważne. Ale na wakacje rodzina zaczęła jeździć oddzielnie - Aleksandra do Druskiennik, Piłsudski z Lewicką jako osobistym lekarzem do Pikieliszek na Wileńszczyźnie. 

W 1928 Piłsudski przeszedł atak apopleksji. Od tej pory staj jego zdrowia systematycznie się pogarszał. Aby podreperować zdrowie, wybrał się na Maderę w roku 1930. Towarzyszyła mu Eugenia Lewicka jako jego osobisty lekarz. Po pewnym czasie Gienia opuściła wyspę, nie wiadomo dlaczego. Józef wrócił miesiąc później. Po powrocie Eugenii do Warszawy odwiedziła ją Aleksandra Piłsudska. Oczywiście nie sposób się dowiedzieć, o czym rozmawiały (wielka szkoda), ale zapewne była to rozmowa charakterystyczna dla zdradzanych żon i kochanek. Józef po powrocie ograniczył swe zainteresowanie Eugenią, a ją kilka miesięcy później znaleziono nieprzytomną w miejscu pracy. Przyczyną śmierci było zatrucie. Józef osobiście uczestniczył w pogrzebie.

 

Józef Piłsudski żył jeszcze kilka lat. Z biegiem lat jego zdrowie fizyczne i psychiczne się pogarszało. Miał ataki bólu, powiększoną wątrobę, wymioty. Stał się też bardzo nieprzyjemny dla otoczenia. Nie chciał się stosować do wymagań lekarzy co do diety, ani brać lekarstw. W końcu stwierdzono nieoperacyjnego raka wątroby. Zmarł 12 maja 1935 roku w rocznicę zamachu majowego. Cały kraj pogrążył się w żałobie. Wyjęto jego serce i pochowano z ciałem matki, której prochy kazał sprowadzić do Wilna.  Na nagrobku jest prosty i piękny napis: "Matka i serce syna". Widać jasno, której kobiecie naprawdę oddał serce... Mózg zgodnie z życzeniem oddano do badań, a ciało spoczywa na Wawelu.

Kiedy został zapytany, czy chciałby mieć syna, odpowiedział: "Wiesz, że nie. Bo jakiż byłby los mego syna... Przecież więcej ode mnie wykonać by nie mógł. Państwo polskie już jest. A być całe życie takim Władysławem Mickiewiczem – synem Adama zawsze wyróżnianym i ściągającym na siebie uwagę tylko tym, że się jest synem wielkiego ojca – to przecież nie do pozazdroszczenia." Ciekawa jest to wypowiedź. Z jednej strony cieszy się córkami i to jest miłe. Z drugiej – zupełnie jakby po dziewczynkach ani on ani nikt inny za wiele się nie spodziewał. Hm...

 

Bibliografia dla wytrwałych:)

  1. Polecam posłuchanie głosu Piłsudskiego na stronie Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Pi%C5%82sudski . Zabawnie jest słyszeć, jak Józef Piłsudski dziwi się, że jego głos nie należy już do niego, tylko do "jakiejś trąby". Słychać , że miał poczucie humoru. "I gdy przed tą maszynką stoję, wciąż mnie jedna myśl prześladuje, bym mógł uwiecznić nie głos, lecz śmiech. Śmiać się na zamówienie nie umiem(...)."

  2. Aleksandra Piłsudska "Wspomnienia", 1989. Oto przykład żony oddanej w każdym calu mężowi i ich wspólnej sprawie.

  3. Włodzimierz Kalicki "Powrót do Sulejówka", 2014. Wspaniała książka, dopracowana, wiele zdjęć niepublikowanych. Piękne wydana. Dużo anegdotek – przyjemność dla oka.

  4. Kazimiera Iłłakowiczówna Ścieżka obok drogi", 1989 (reprint z 1939). Książeczka skierowana jakby do dorastających dziewczyn – Kazia daje przy okazji kilka dobrych rad, moja ulubiona to jest ta: "Jeśli kiedykolwiek znajdziecie się na jakimś miejscu, danym wam niejako z góry, przygotujcie się na trudne współżycie z tymi, których się w tej sprawie nie radzono, a którzy są już na miejscu. (...) Kobietom jest specjalnie trudno w tych wypadkach, bo, jeśli są bardzo uprzejme, trafia je zarzut, że chcą otoczenie przekupić swoją kobiecością, a jeśli są twarde – że się mądrzą, że chcą rządzić i że przecie to, ostatecznie, tylko baby!! Przedewszystkim nie należy złościć się. Kobieta rozzłoszczona jest zawsze śmieszna. Wiem to – niestety – po sobie." Jak widać, czasy niewiele się zmieniły!

  5. Iwona Kienzler "Kobiety w życiu marszałka Piłsudskiego", 2014. Mnóstwo szczegółów, cytatów, skojarzeń. Do połknięcia. Dobra książka, dlaczego ja jej nie napisałam?! Jedno zastrzeżenie – niepełna bibliografia (może to niektórych dziwi, ale czytamy  ostatnie strony książki).

  6. http://www.pilsudski.org/archiwa/dokument.php?nonav=&nrar=701&nrzesp=1&sygn=11&handle=701.180/1572 

  7. Józef Piłsudski, "Myśli, mowy i rozkazy", 1989. "W Polsce jestem ciągle zwierzyną w klatce, do której każdy śmierdziuch strzelać może..." Ach, te dosadne powiedzenia...

  8. Zbigniew Cieślikowski, "Tajemnice śledztwa KO-1042/27, 1976. Całkiem przypadkiem znalazłam tę książkę w bibliotece domowej. O tajemniczym, dotychczas nierozwikłanym zniknięciu generała Ostoi-Zagórskiego, w którym być może palce maczał Piłsudski.

  9. Andrzej Garlicki, Józef Piłsudski 1867-1935, 1990. To jest dopiero potężne dzieło, 700 stron drobnym maczkiem. Analizy polityczne i gospodarcze, obraz sytuacji w kraju, partie polityczne, charakterystyka ważnych postaci. O uczuciach raczej niewiele :), ale można się dużo dowiedzieć o tamtych dniach, naprawdę.

wtorek, 26 sierpnia 2014, iwawierzba

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: