wtorek, 27 stycznia 2015
W Marii Rodziewiczównie zafascynowała mnie specyficzna mieszanka wybuchowa: głęboka religijność i mistycyzm w połączeniu z całkowitym brakiem poszanowania katolickiego modelu życia i ogólnie przyjętych zasad. Była to osoba nietuzinkowa, która nigdy nie pytała nikogo o zdanie, żyła z kim chciała i robiła co chciała.
W Marii Rodziewiczównie zafascynowała mnie specyficzna mieszanka wybuchowa: głęboka religijność i mistycyzm w połączeniu z całkowitym brakiem poszanowania katolickiego modelu życia i ogólnie przyjętych zasad. Była to osoba nietuzinkowa, która nigdy nie pytała nikogo o zdanie, żyła z kim chciała i robiła co chciała.
wtorek, 26 sierpnia 2014
Właśnie mija stulecie od Wielkiej Wojny, w której uczestniczył człowiek wielce zasłużony dla odzyskania niepodległości przez Polskę.Chcę Wam przybliżyć postać Józefa Piłsudskiego, napisać, jaki był, co lubił, kogo kochał. Wielki człowiek jest "larger than life" jak mówią Anglicy. Cechy negatywne też ma wyolbrzymione, a otoczenie musi (chce?) to znosić, bo taka jest cena obcowania z silną osobowością i sławnym człowiekiem.
niedziela, 24 sierpnia 2014
Właśnie mija stulecie od Wielkiej Wojny, w której uczestniczył człowiek wielce zasłużony dla odzyskania niepodległości przez Polskę.Chcę Wam przybliżyć postać Józefa Piłsudskiego, napisać, jaki był, co lubił, kogo kochał. Wielki człowiek jest "larger than life" jak mówią Anglicy. Cechy negatywne też ma wyolbrzymione, a otoczenie musi (chce?) to znosić, bo taka jest cena obcowania z silną osobowością i sławnym człowiekiem.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Na dobry początek

Na Przystanku Woodstock byłam w tym roku 8 czy 9 raz (policzę w wolnej chwili) Chcę się podzielić wrażeniami fotograficznie i opisowo:D

Po pierwsze – naprawdę trzeba mieć stalowy pęcherz, żeby wytrzymać te SZEŚĆ godzin opóźnienia pociągu (i stalowe nerwy). Sześć godzin!!!! Panienka przy mikrofonie na dworcu  powiedziała tylko "Przepraszamy za opóźnienia". Powinna jeszcze walnąć łyżeczką w szklankę :)

Potem, jak już wszystko było zjedzone i wypite:), nadjechał ten as torów i jeszcze tylko kilkanaście godzin i jestem na Woodstocku.

Zawsze mnie to stresuje – rzucam namiot, śpiwory i biegnę do sklepiku, żeby kupić koszulkę
przystankową, a tam – nie ma esek!!! Kobiety w Polsce są szczupłe, prosimy o więcej małych rozmiarów! Grrr... Proszę, zróbcie z tym coś.

Dalej już było tylko fajniej;)

Pan Roman Polański (tak, tak – zawsze jest na Woodstocku, żeby zadąć w gwizdek) odtrąbił
rozpoczęcie i zaczęło się. Niektórych wydarzeń nie widziałam, czego żałuję, ale nie można być w kilku miejscach równocześnie.

Generalnie – tam jest taka NIESAMOWITA ATMOSFERA, że ugryźcie się w tyłek, wy – wszyscy krytykanci, którzyście tam nie byli. Można naładować sobie baterie na cały rok! Nic to, że tumany kurzu widać chyba z kosmosu, nic to, że słońce praży, a nigdzie nie ma cienia, nic to, że koncerty kończą się o 4 rano – więc się nie wyśpisz, to pewne.

Ale wiecie, co jest najważniejsze i najpiękniejsze? CZŁOWIEK CZUJE SIĘ TAM WOLNY.
Wolny, wolny, wolny. To wspaniałe uczucie.  Dziękuję Ci za to, czego nie mam nigdzie indziej, Jurku Owsiaku.

Wolny do tego stopnia, że może biegać nago pod prysznicem. Moje prywatne zdanie jest takie - chcesz biegać nago, biegaj, nie chcesz - nie biegaj. Chcesz ponurkować w błotku z maską na twarzy - nie ma sprawy. Możesz robić, co chcesz - dopóki nie wkraczasz w moją strefę.

 Pełna wolność - biegasz nago i nikt nie zwraca uwagi.

No, ale dość tych wynurzeń, bo się popłaczemy. Jedziemy z koksem.

Byliście tam i zgubiliście coś? Biuro Rzeczy Znalezionych Wam pomoże. Znajdzie nawet zdechłego szczura! Nic nie zginie, co by nie mogło być znalezione!

Biuro rządzi biuro radzi.

 

Na Przystanku można spotkać przedstawicieli wielu religii, ale ja uśmiecham się zawsze, jak widzę Potwora.  Ma fajne "podejście" do ludzi.

Latający Potwór Spaghetti w akcji.

 

Na Przystanku jest miejsce dla wszystkich religii. Niektórzy są gotowi wiele zrobić, żeby przyciągnąć wyznawców:)

Zupełnie jak Jezus grzesznikom:)

 

Rozczuliły mnie te malutkie słoniki. Ktoś włożył w to serce. Przepraszam, ale tak mi się skojarzyło:

Były raz sobie cztery słonie,
Małe, wesołe, zielone słonie,
Każdy z kokardką na ogonie
Hej – cztery słonie.

Może nie mają kokardek, ale te zielone mają siodła;)

Słoniki.

 

Zmieniając temat, to nie ma jak FAJNY IROKEZ. Jeśli ktoś się rozpozna na zdjęciach, to przybijam
z nim (nią) piątkę. Wyglądaliście zajeb..., to znaczy super.
Punk's not dead – to chyba oczywiste?!!!

Punk's not dead

 

Punk's not dead 

Punk's not dead 1 

 

Dredy też macie niesamowite. Jak wyhodować takie włosy?

"...bo najlepszy sposób na dziewczynę
zrobić sobie z włosów pelerynę
a więc noś noś bracie długie włosy jak my" (Elektryczne gitary)

(Tak mi się jakoś skojarzyło...)

Dredy

 

A na bonus Czarownica. Fajna, jak to się mówi - stylizacja.

Czarownice górą!

W tym rok pojawiła się nowa atrakcja.

Jeśli ktoś lubi patrzeć na innych z góry, to miał okazję, co prawda najpierw musiał swoje odstać w prochu i pyle, potem pedałować 2 km i już.

Pedałujcie, pedałujcie.

Pedałuj, pedałuj.

Po pedałowaniu czas na latanie.

Po pedałowaniu czas na latanie :)

 

Stójcie, stójcie – ja już jestem na górze. Kilka godzin w słońcu - trzeba mieć samozaparcie! (Albo zainstalować odpowiednią aplikację!).

 Stójcie, stójcie

 

Znów zmiana tematu:)

Spodobała mi się poniższa tablica, a zwłaszcza dopiski. Co prawda, ledwie zdążyłam zrobić zdjęcie, już mnie dopadła przedstawicielka Jezusa i trzeba było rejterować;))

Ludzie mają różne marzenia -"Przytulić jednorożca" chyba się nie spełni.  No, może pluszowego.

Hmmm, "Zaruchać"? Biedaku, to jeszcze nie spotkała cię ta przyjemność?  Trzymam kciuki;)

Poszukajcie innych wesołych wpisów...

Zanim umrę...

 

Wiecie co, w pewnym momencie ze wzruszenia zapomniałam zrobić zdjęcia. Podczas koncertu – nie pamiętam już kto grał - podniesiono do dużej sceny hipisa (zapewne lata 60-te oglądał na własne oczy) na wózku inwalidzkim. Jurek Owsiak pozwolił go wciągnąć na tę scenę (pozdrawiam chłopaków z Pokojowego – macie krzepę!). Hipis obejrzał koncert siedząc na scenie. Kiedy widziałam czyste szczęście i niedowierzanie na twarzy tego człowieka, to łza mi się zakręciła w oku. I dlatego teraz tego nie zobaczycie. Chyba że ktoś to uwiecznił?

 

Więc  będzie o koncertach. Dla mnie najwspanialszy był dzień ostatni, kiedy zaczęłam na Marice, poprzez Piersi, Jelonka, a skończyłam na Comie. Potem trzeba było iść się pakować:(

A co  grało? Zobaczcie sami. Dużo fajnych zespołów.Co grało? Aaa, to zależy gdzie!

I cały czas w pogo tuż pod sceną.  Naprawdę, można się zresetować;) I to na trzeźwo.

Marika dawała czadu. "Jeśli czujesz że sobie radę dasz to dawaj tu z nami dawaj tu z nami!"

Przy okazji - niezłe wdzianko!

Marika i muzyka.

 

Wiecie, co mi się najbardziej podoba w pogo? To, że widać, że LUDZIE SĄ DOBRZY. Jeśli ktokolwiek upadnie, zachwieje się, zgubi telefon w samym środku młyna – najbliżej stojący natychmiast mu pomagają. Dlatego nie zdarzyło się, żeby na Woodstocku kogoś stratowano, a bywa naprawdę ostra zabawa. Podczas koncertu Jelonka (wspaniałego!) chłopak zasłabł. Od razu ludzie zaczęli się cofać, wokół niego zrobiło się miejsce, żeby mógł oddychać.

Błyskawiczna akcja.
Pozostali utworzyli korytarz, żeby ratownicy mogli go zabrać, klaskali i skandowali "Pokojowy Patrol!". Michał Jelonek przerwał grę na czas tej akcji. Kiedy się zakończyła, koncert toczył się dalej. To był jeden z najbardziej energetycznych, porywających wykonów, na jakim byłam. Brawo Michał! Nawet lepszy niż ten w 2010! 

  coJelonek. Na pierwszym planie cząsteczki kurzu.

Jak zwykle ze sceny coś spadało:) Broniłam swojego balonika przed zakusami innych, ale i tak w pogo mi huknął.

Jelonek-balonek.

Coś wspaniałego! Artyści dawali z siebie wszystko. Adam Asanov - wokalista Piersi, jeszcze zanim zaczął śpiewać, powiedział: "Spełniło się moje największe marzenie. Teraz już mogę umrzeć". Piotr Rogucki to samo: "Największy problem rockmena jest taki, że jak już zagra na Przystanku Woodstock, to wie, że nie spotka go nic wspanialszego".
Wierzę im. To na pewno wspaniałe uczucie – być choć przez dwie godziny bogiem.

Piotr podczas spotkania w ASP miał chwile zwątpienia i narzekał, że muzykę Comy grało tylko Eska Rock (swoją drogą, to hańba, że nie ma ogólnopolskiego rockowego radia, tylko te wioskopolowe wymiociny! Trójka ratuje honor.).  Piotr Rogucki dostał też pytanie-zagwozdkę: "Po co był panu ten występ w telewizji. Gdzie jest granica prostytucji medialnej?" Ale wybrnął z tego;) Powiedział, że 5 razy próbował się dostać do Akademii Teatralnej. Ile trzeba mieć samozaparcia i wiary w siebie!Lubię trudne pytania,  było ciekawie.

A jego występ – magiczny. Pierwszy raz widziałam ludzi słuchających koncertu na Woodstocku na siedząco. Podczas koncertu chyba się przekonał, że ma setki tysięcy wiernych fanów. Reagowaliśmy  na każdy gest, każdą zmianę tempa. Wiecie co, nawet pomyślałam sobie, że gdyby jakoś wessać tę energię, która się unosiła nad sceną  i polem, to Kostrzyn nad Odrą miałby za darmo światło na pół roku.

Coma na siedząco:)

 "To, że galaktyczny podmuch zniszczy cywilizacje
To nie jest dostateczny powód, by wybuchać płaczem." Czyż nie?

 Coma na siedząco.

Coma na siedząco.

Żeby Was bardziej "wklimacić" w atmosferę, jeszcze kilka zdjęć z koncertów.

Rozkręcamy się...

...i robimy młyn.

"Teraz chcę być twoim psem
No chodź" (Świetliki)

Piesek też chce posłuchać muzyki.

 

Kto ma więcej uciechy - my czy oni? Chyba fifty-fifty;D

Kto ma więcej uciechy - my czy oni?

Po co chodzić, jak można latać?

Ja latam!

 

"Orkiestra nie oszczędza sił
Już trochę im brakuje tchu.
Polejcie wina również im
Znów na parkiecie będzie dym!"(Piersi)

Bawimy się.

 

Na Małej Scenie też się dużo działo.

Doznaj oświecenia, adepcie dobrej muzyki:)

 

Musiałam wytrzaskać się po twarzy, żeby się zmusić do wstania o 1.30 w nocy. Ale powiedziałam, że nie odpuszczę "Boga mordu". Dopięłam swego.  Udało mi się nawet wejść do namiotu ASP, choć łatwo nie było, trzeba było się przeczołgać pod kotarą namiotu. Tysiące ludzi spragnionych teatru szturmowało wejścia:)
Było gorąco i niewygodnie siedzieć na dechach, ale co tam – sztuka była wspaniała. Oglądać tak dobrych aktorów w niecodziennych warunkach – to było coś. Następnego dnia dwoje z nich plus reżyserka odpowiadało na pytania. Najbardziej rozśmieszyło mnie pytanie do Jolanty Fraszyńskiej: "Gdzie znajdę taką napaloną Donę?" Biedna, nie wiedziała, co odpowiedzieć.

Mordercza sztuka.

 Budka Suflera miała swój debiut na Przystanku i jednocześnie jubileusz 40 lat grania. Kawałek czasu! Nie do końca ta muzyka to moja bajka, ale trzeba powiedzieć, że umieją rozkręcić widownię. Byli w ASP i fajnie się ich słuchało. A dlaczego kończą karierę? Odpowiedzieli szczerze, że osiągnęli już wszystko, co mogli. "Już nie mamy na co czekać". Z jednej strony to trochę smutne, nie mieć na co czekać. Ale z drugiej - wiecie co, chciałabym być taka spełniona i tyle osiągnąć, żeby móc tak powiedzieć, kiedy będę miała 80 lat!

Byłam też na Agnieszce Holland. Co za wrażenie obcować z wybitną reżyserką. Opowiadała o początkach swojej kariery. Łatwo nie było. Podziwiam ją - tyle osiągnęła własną pracą!

Agnieszka Holland

 

Pierwszy sierpnia. I komentarz nie jest potrzebny. Na Woodstocku, o ile wypada tego dnia, zawsze godzinę 17 upamiętniamy minutą ciszy.  Historia jest jedną z moich pasji. Żal mi ich - tych którzy zginęli tak młodo i tak bez sensu. Zazdroszczę im odwagi. Przecież wiedzieli, że umrą, ale nie uciekli. Z drugiej strony - czy nie lepiej jest żyć? Póki żyjesz, możesz działać, może mniej dramatycznie, ale dłużej i z większym efektem. Być, albo nie być - oto jest pytanie.

PW

 

Kocham obserwować ludzi i uwieczniać chwile. Podzielę się z Wami moimi obserwacjami z Woodstocku 2014. Nigdzie nie ma tak wdzięcznych i malowniczych "obiektów".

W kurzu i w pyle można się natknąć na prawdziwą poezję. Urzekł mnie zwłaszcza ten listek na kapeluszu. Romantyk!

Prawdziwa poezja.

 

Chodziła z karteczką, chodziła. No i udało jej się. Urocze, naprawdę.

Niech mnie ktoś przytuli...

 

Nie szkodzi, i tak się dogadamy.

Damy radę.

 

"Jeszcze nie raz przegrasz
I poznasz klęski smak
Lecz nigdy nie poddawaj się
I do końca walcz!" (TSA)

Ona wytrzymała 1 sekundę (lecz brawa za odwagę), a on chyba pracuje w cyrku, bo podchwyty, nadchwyty i zwisy na jednej ręce nie stanowiły dla niego problemu.

Nie poddawaj się!

 

Mam cię! Ty robisz zdjęcia im, ja robię tobie;) Przede mną nic się nie ukryje!

Chcę oglądać twoje nogi...

 

Wiecie co, przypadkiem trafiłam na szybkie randki. Zastanawiałam się, czy takie coś jest potrzebne w sytuacji, kiedy możesz po prostu usiąść obok kogoś w dowolnym miejscu i powiedzieć "Cześć"? Ale jak widać, miało to swoich entuzjastów.

Szybkie randki i wolny wybór;)

 

Zacny Woodstock zaiste. Zacny jak dobra Rioja.

Zaiste.

Na koniec mówię Wam – to był naprawdę fajny festiwal.

Dobra edukacja to podstawa.

Do zobaczenia za rok na Przystanku Woodstock 2015!!!!

 

niedziela, 04 maja 2014
Witajcie, to mój pierwszy wpis. Mam nadzieję, że przyjmiecie go ciepło:D Jestem uzależniona od czytania i tą pasją chciałabym się z Wami podzielić. Ciekawią mnie silne charaktery i o nich w najbliższym czasie będę pisać, ale pod nietypowym kątem - mianowicie chciałabym pokazać Wam osoby znane i interesujące jako rodziców czy partnerów. Dlaczego? Bo uważam, że to bardzo ciekawe. Po drugie to, że ktoś zagrał w znanym filmie, napisał książkę, która została wydana w dziesięciu milionach egzemplarzy albo po prostu wszyscy o nim mówią - to wszystko nie oznacza, że jest jakimś bogiem. To zwykły człowiek. Pisze w natchnieniu, gra w ekstazie, ale potem wraca do domu i zmienia pieluchy. Albo wręcz przeciwnie - porzuca swoją rodzinę. Mój cykl zacznę od Ireny Krzywickiej. Ta niezwykła kobieta zasługuje na to, by o niej pamiętano.
piątek, 02 maja 2014
Tyrmand nigdy mnie nie interesował jako człowiek – wydawał mi się nadętym bufonem i egoistą. Jednak zdecydowałam się napisać o nim po przeczytaniu "Romansu Amerykańskiego" Agaty Tuszyńskiej, a dokładniej ze względu na jego żonę – śliczną, uroczą i inteligentną Mary Ellen. Przekonałam się, że Tyrmand faktycznie był nadętym bufonem i egoistą, ale ocena jego osoby zredukowana do tych tylko cech byłaby zbyt uproszczona. :-) Po lekturze książek Tyrmanda i o Tyrmandzie doszłam do "odkrywczego" wniosku, że bycie pewnym siebie to nic złego, dążenie do sukcesu jest również chwalebne - dopóki nie szkodzi innym.
wtorek, 25 marca 2014
Dziś chciałabym napisać Wam o drugiej niezwykłej Polce. I ona żyła bardzo długo. Urodziła się w biednej rodzinie, ale swoją biedę potrafiła przekuć w niewiarygodne bogactwo. Była geniuszem w swojej dziedzinie. Jestem pełna podziwu dla jej siły charakteru i tego, jak wspaniale potrafiła pokierować swoim życiem, choć potrafiła też być despotyczna , nieczuła i okrutna. Dziś przedstawiam Helenę Rubinstein.